Problem na trzy fajki

 Przepadam za dymkiem i cholernie mnie to cieszy. Inaczej nałóg byłby koszmarem. Szczególnie upodobałem sobie popalanie przy pisaniu i niestety, daleko mi do Sherlocka. Na trzech się nie kończy. Lubię też poszukać natchnienia w szklance żywca. I zważywszy na najwyraźniej rozwiniętą przysadkę (czy co tam za nałogi odpowiada), trochę mnie to martwi.

 Nie przychodzą mi do głowy przekonujące zalety palenia. Z nostalgią patrzę na filmy i reklamy sprzed kilkunastu lat. Papieros był na czasie. Obawiam się, że z ekranizacji wycięto drastyczne sceny wypluwania płuc na rzecz czystego luzu. Palenie jest bowiem dość upierdliwe. Zawsze starałem się nie zaburzać dostępu do świeżego powietrza swoim rozmówcom. I to moja największa zmora. Ubzdurałem sobie, że mamrocząc pod nosem zapewnię komfort innym. Byłem w błędzie. Zakup „marlboro” i „może być zbliżeniowo” stał się codzienną traumą dykcyjną. Teraz do komunikacji potrzebuję bloga. W zasadzie lista motywująca mnie do rzucenia była najdłuższym tekstem mojego autorstwa. Dla świętego spokoju zgubiłem ją. Pomimo wad, moja zatruta krew wrze, gdy ktoś wpieprza się w mój nałóg.

 Jako szczyl pierwszymi mocnymi zaciągałem się przez nos. Byłem w rozwojowym wieku i stopniowo nabierałem wprawy. Z biegiem czasu i wchłanianą nikotyną zdolności poznawcze wypaliły się – nie jestem w stanie zrozumieć wycofania mentoli i super lightów. Tak, zachęcają młodzież. Na litość, wciągałem nosem dym czerwonych marlboro! Ani mnie, ani innych palaczy nie zraziły trudne początki. Skoro mogę podjąć decyzję o truciu siebie, pozwólcie mi wybrać trutkę. Niepalącym to bez różnicy. Mam nadzieję, że stojący za tym lobbyści zbiją fortunę. Oby przewyższała straty ludzi etatowo podlewających tytoń.

 Zwęglenie mózgu palaczy zdiagnozowano jakiś czas temu. Wywalenie nas z lokali nie jest najgorsze. Jeśli jednak twoja partnerka nie pali, to prawdopodobnie zmieni stolik gdy kolejny raz ją zostawisz. Jeśli oboje  palicie – pożegnajcie się ze stolikiem. Zarzucono krzewienie racjonalnego myślenia na rzecz zmyślnych przepisów. Dzięki przystankowym balangowiczom co drugi krok zapłacisz mandat. Nawet w ulewie stoisz z papierosem przed wiatą, jak wampir na wycieraczce. Kilka metrów dalej możesz bezkarnie chuchać na ludzi i sadzić kolejne nasiona petunii. Wszyscy wpadli w irracjonalny amok, a palacz z oprawcy stał się ofiarą. Media informują nas o przepełnieniu kostnic biernymi palaczami. Pracodawcy przeszli do tortur w myśl niepłacenia za petopauzy. Proponuję wszystkich pracowników podłączyć do szpitalnych czujników wykrywających roztargnienie. I potrącać jego czas trwania z pensji.

 Firmy farmaceutyczne szukają słabych ogniw – pastylki na rzucanie okazały się interesem życia. Dentysta odmówi zabiegu powołując się na wciąż „aktywny czynnik”. W ten sposób twoje uzębienie przechodzi ze stadium opalenia do Stonehenge. Podobną sympatią darzą nas lekarze i całe społeczeństwo, oburzeni leczeniem nieodpowiedzialnych samobójców z kieszeni podatnika. Media mówią o stratach w budżecie spowodowanych papierosami. Mam jednak lepszą matematykę – swoją. Według niezbyt jasnych badań 9 milionów Polaków pali. Przyjmując, że wypalamy pół paczki dziennie okazuje się, że codziennie do świnki-skarbonki RP wpada 36mln złotych z samych akcyz. Maria Czubaszek załatałaby całą dziurę budżetową. Sama. Domagam się więc humanitarnego traktowania i normalnego leczenia. Bo jako palacz utrzymuję wszystkich pediatrycznych turystów.

 Dlatego łza zakręciła się w moim oku, gdy zobaczyłem tabletki na kaszel palacza. Nie obchodzi mnie, czy działają, bo i tak ich nie kupię. To wielki krok naprzód – ktoś chce dorobić się na komforcie życia, a nie na naszym wyginięciu.  Wiem, nieźle byłoby nas zlikwidować. Powstają kolejne bzdurne ustawy i przepisy, które nikogo jeszcze nie nauczyły myślenia. Zabierając się jednak za zdetonowanie przemysłu tytoniowego popełniono duży błąd. Usuwanie logotypów. Nikogo to nie odstraszy, a kasjerki zaczną obsługiwać palaczy przez godzinę. „Te bardziej niebieskie, po lewej, bez impotencji”. Jedno logo i zawarte w nim „veni, vidi, vici” mówiło wszystko o nałogu. Szkoda, że zniknie. Jeszcze raz, dlaczego mamy rzucić?

Reklamy

2 thoughts on “Problem na trzy fajki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s