Telewidzu, obudź się

 Fala odliczająca dni do przeprowadzki kurczy się w oczach. Wcześniejsze przenosiny drastycznie ograniczały mój dobytek i okazuje się, że prócz pary  bokserek, kilku zabawek i stosu papierów, chroniących przed ewentualnym napadem fiskusa, nie mam nic. Mogę odwołać ciężarówkę, przewiązać chustę na kijku i ruszyć w nieznane. Wśród nieposiadanych rzeczy znajduje się pierwszy mebel Rzeczypospolitej – telewizor. Dwójka przyszłych współlokatorów rozpoczyna negocjacje.

 Nie widzę sensu posiadania telewizora ale bynajmniej nie należę do grupy chełpiącej się jego brakiem. Choć w pudle nie znajduję niczego ciekawego, jest to kwestia dziko mi obojętna. Jednak jak każdy facet na „swoim” sporadycznie muszę coś wyprasować. Ekstremalna sytuacja, podczas której zadaję sobie pytanie „dlaczego ja?”. Kiedy niezdarnie wyciągam świeże pranie z domieszką strzępów papieru i paragonów odkrywam „ukrytą prawdę”. A kiedy wściekły rzucam talerzami po przypaleniu obiadu nie wiem, czy jestem ugotowany, czy to część jakiejś rewolucji. Za to obejrzenie siedemnasty raz „Zabójczej broni” przy piwku uznaję za całkiem przyjemne. To oznacza, że telewizja w jakimś stopniu pomaga przetrwać burą codzienność.

 Propozycje ramówek oczekują od widza całodobowego prasowania, gotowania i mycia podłóg. Jeszcze lepiej – odkurzania, żeby nawet nie słyszał tego bełkotu. Stacje są wbrew pozorom niezwykle solidarne, jednocześnie zarzucając nas garnkami, melodramatami tworzonymi za minimalną krajową i przesłuchaniami do nie wiadomo czego. W ramach relaksu możesz przejrzeć kandydatki na żony Wieśka Krzywozębego, podejrzeć hołotę krzyczącą w Warszawie albo erotyczne anonse, ocenzurowane w sposób skreślający telewizję z listy wartościowych mediów. Mógłbym płynnie zmienić formę i zbluzgać publiczną, TVN i tą trzecią, co się ją wieszakiem odbiera (dopóki nie kodują). Do końca życia nie wyciągnąłbym się z procesów, sprostowań i comiesięcznych rekompensat finansowych. Nie zacznę zatem żadnego bluzgu, choć z innego powodu: absolutnie mam gdzieś każdą stację świata. Skądś czerpią miliony monet i jeśli dobrze się orientuję, robią to dzięki tym śliniącym się przed pudłem i tym, którzy wyszli właśnie na fajkę zostawiając włączony telewizor. To oznacza, że każda głupota, od której moja szczęka opada i ucieka przynosi zyski. Pokaż mi ramówkę, a powiem ci, w jakim stadium zidiocenia jesteśmy.

 Boli mnie bycie słupkiem i to, że nawet jeśli z tej roli wypadnę, robotę odwali stado innego glonu. Najbardziej jednak boli mnie pogoń publicznej za słupkami konkurencji. Choć nigdy nie grzeszyli ciekawą ramówką, teraz totalnie wsadzili „misję” tam, gdzie ja więżę stacje telewizyjne. Skoro jest kiepską kalką nędznych programów, dlaczego miałbym dodatkowo płacić? Abonament nie wydaje się czymś sprawiedliwym. Oglądając pięć minut programu zapłacimy tyle, co osoba całodobowo przyssana do kineskopu. Podobnie, jeśli wybierzesz inną stację, która zarabia wyłącznie na pokazywaniu ci reklam infekcji dróg moczowych – publicznej się należy. Abonament obowiązuje nawet, jeśli jedyną funkcją telewizora jest zbieranie kurzu i bycie podestem porcelanowej kury. Zatem nie będę go płacić, dopóki programy (choćbym ich nie oglądał) nie będą tego warte. Jeśli to nie jest sprawiedliwe, niech komornik wyniesie wszystkie odbiorniki, samochód i zabije okna deskami. Ale z dala od mojego pługa i sadzonek ziemniaka.

 Każdy dzień jest światowym dniem czegoś. Ogłośmy jeden dzień w roku dniem bez telewizji. Oklapnięte słupki może przemówią do świadomości krawaciarzy. A co z moim telewizorem? Doszliśmy do kompromisu – pudło będzie, ale później.

 Dlaczego w niedzielę? Cóż, wczoraj brałem udział w imprezie zwanej Hubertusem, którą przybliżę w przyszłym tygodniu. Choć plany były skromniejsze, toasty na cześć zwycięzcy ciągnęły się przez kilkanaście godzin. A w takim stanie, lepiej nie zbliżać się do klawiatury. Pić zdecydowanie należało, bo gonitwę wygrał nie byle kto – człowiek, w którego ręce oddałem opisywany w poprzednim tekście Czołg. Świat jest przerażająco mały!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s