Curiosum Vitae

 Szanowna Pani Rekrutacjo Ukryta. W odniesieniu do pojawiającego się od pół roku ogłoszenia oraz permanentnego braku zatrudnienia chciałbym zgłosić swoją kandydaturę na stanowisko Młodszy Specialist of Specialist Customer Key Specialist.

 Ukończyłem studia, a drogę edukacji obrałem jako gimnazjalista. Wtedy to, z dziewiczym wąsem i takim też móżdżkiem, olałem zawodówki i ścisłe profile ogólniaków. Jestem jednym z miliarda absolwentów w tym kraju i, podobnie jak im, zabrakło mi cojones by rzucić studia. Tytuły straciły prestiż, więc nie bardzo wybijam się z motłochu. Wiem, że wymagacie Państwo siedemnastu kursów w CV, jednak na ich ukończenie zabrakłoby mi życia. A pożyję krócej, bo jestem nałogowym palaczem. Wymagam pensji nawet za czas spędzony na papierosku. Na pocieszenie, jestem jedynym Jarnologiem na świecie.

 Jako student dzienny (dalej – sierota) nie miałem szans na podjęcie normalnej pracy. Tułając się na śmieciówkach poniżej minimalnej krajowej opanowałem wyłącznie techniki walki z biedą. Obliczanie stawek godzinowych i analiza stanu konta w odniesieniu do dni tygodnia podciągnęły moje umiejętności matematyczne. Obowiązki związane z pełnionymi stanowiskami nauczyły mnie pracy pozornej. Nigdy natomiast nie pogodziłem się z nazywaniem wszystkiego projektami i stosowaniem anglojęzycznych zwrotów do totalnych pierdów, a udział w zebraniach przyprawia mnie o gulę. Nie cierpię zwierzchnictwa nad sobą i przyczyną każdej zmiany pracy był konflikt z kierownictwem. Trafiałem na strasznych baranów. Zastrzegam, że mam gdzieś wasze techniki aktywnej sprzedaży. Dlaczego miałbym wciskać ludziom takie gnioty?

 Nie posiadam dwuletniego doświadczenia w branży, ponieważ wszyscy pracodawcy oczekują podobnego stażu. Co za tym idzie, nie miałem szansy zacząć od zera. Nie jestem odporny na stres i w amoku ośmiu godzin pracy wpadam na przepiękne wiązanki. Tym bardziej tyczy się to rozmów kwalifikacyjnych. Wiecie Państwo, tych w hotelach z przemądrzałym gościem z „zewnątrz”. HR, outsourcing, gula. Koniecznie w koszuli w kratę, ze srebrnym laptopem i werwą odkurzacza amfetaminy. Nie wiem ile chcę zarabiać. Gdybym podzielił się tą informacją zmniejszyłbym i tak minimalne szanse znalezienia pracy. Takie pytanie to czysta niedorzeczność. Wyżej nie podskoczę, mniej nie chcę. Nie wymagam za to podstawy za siedzenie i premii za działanie. Nie jestem inwalidą i nie planuję urodzić potomstwa. Nie jestem zarejestrowany w urzędzie pracy, więc nie dostaniecie Państwo dotacji za utworzenie stanowiska. Jeżeli oferta jest w rzeczywistości niekończącym się stażem, możliwe, że będę karany. Wiecie jak doić, prawda?

 Moje pasje i zainteresowania. Czy to w ogóle istotne? Jedyny sens miałoby to w przypadku wyboru kandydatów z najciekawszym życiorysem i późniejsze obdzieranie ich z życia prywatnego z najdzikszą satysfakcją.

Szukam pracy, ponieważ jej nie mam, albo chcę zarabiać więcej. Naprawdę muszę to motywować nowymi wyzwaniami, rozwojem osobistym i ścieżką kariery? I to wszystko za minimalną krajową? Jak mógłbym oczekiwać tak wiele po pracy na kasie w markecie? Nie jestem przekonany, czy spełniam wymagania, ponieważ ogłoszenie jest absolutnie ogólnikowe i nieprzystępne. Sprawę ułatwiłoby nazwanie stanowiska w języku polskim. Czy to jakiś zachodni odpowiednik domokrążstwa? Chcę tę robotę. Dajcie mi ją. I nazywajcie rzeczy po imieniu.

„Ustawa z 1997 jest świetna, a idący za nią masowy atak na moją skrzynkę pocztową i telefon jeszcze lepszy. Wyrażam zgodę na handel moimi danymi. Bogatszy pracodawca, to bogatszy ja…”

Reklamy

3 thoughts on “Curiosum Vitae

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s