Przepraszam, chyba cię okradłem

 Pewnie płacisz podatki. Nawet mafiozi starają się kamuflować działalność odpalając działkę fiskusowi. Łudzisz się, że zebrane w ten sposób pieniądze poszerzą drogi, obronią cię przed prawym sierpem w bramie, czy zatamują krwawienie po wypadku. Przykro mi, od wielu lat, regularnie cię skubałem. I nie byłem sam.

 Migracja podlotków

 Uczelnia wyższa nadała mi numer. Przede mną było już ćwierć miliona maturzystów. Żal mi tych, którzy zwabieni wizją życiowej szansy ściągali tutaj z dalszych stron. Na mapie Polski pojawiło się kilka punktów, które przykuwają młode, zdrowe i silne okazy. I cała reszta opustoszonych, gdzie zostały stare osobniki na kuroniówce. O swoich przygodach i przemyśleniach na ten temat mógłbym stworzyć cały cykl wpisów. Może się skuszę jak już dostanę „papier”. Bo po obyczajowej inflacji dyplomem tego nie nazwę. A zatem, za co płacimy?

 Ten baobab to potężny dopalacz

 Dopóki nie stracisz kilku litrów paliwa i nie pocałujesz klamki, nie dowiesz się o odwołaniu zajęć. Instytucje państwowe nie słyszały o globalnym kryzysie paliwowym. Są ważniejsze rzeczy, na przykład teoria miski sałaty. Tak, jako profesor ze skrajnie nieistotnej rzeczy możesz stworzyć zupełnie nową teorię i nadać jej jakąś idiotyczną nazwę. Jako student dzienny, na uczelnię będziesz kursować kilka razy dziennie. Nikt nie pomyślał o łączeniu zajęć w bloki. Jeśli odpuścisz sobie obecność czeka cię dużo papierkowej roboty i odwołań. Gdy jednak zaczniesz się pojawiać, szybko zredefiniujesz pojęcie nudy. Wiele jednostek wybitnych powiesiło się na pasku zaczepionym o szkolną ławkę. Arcywybitni po prostu rzucili studia. Pomimo różnych zawiłych nazw tematy pokrywają się i  zależą od zamiłowania osoby prowadzącej. Albo sprowadzają się do prywatnych przeżyć tejże. Nawiązuje się naukowa dyskusja oparta na historiach życia. Omawianie problemów przypomina sposób, w jaki w afrykańskich szkółkach polowych opisuje się wahadłowiec Kolumbia. Ten baobab to potężny dopalacz. Jeśli prowadzący chce rzetelnie zarobić na ZUS, całymi dniami ślęczysz nad tłami swojej setnej prezentacji w Power Poincie.

 Akademicki apartheid

 Organizacja uczelni jest drugim, po małym fiacie, południowym akcentem na ziemi polskiej. Nie chodzi tu o manianę, a o kompletny chaos. Zegarek jest absolutnie nieznanym urządzeniem, dlatego wszystko działa w systemie AM/PM. Oznacza to, że musząc coś załatwić koczujesz na zimnej posadzce pół dnia. Jeśli w przerwach od zajęć sprzedajesz burgery albo prąd możesz w międzyczasie skrobnąć na kolanie wypowiedzenie – do pracy już nie dotrzesz. Jest jednak miejsce, gdzie zegar ma wydzielone tysięczne sekundy. Dziekanat. Powszechnie znane żarty są absolutnie prawdziwe. Najmniejsze błahostki wymagają stawienia się w tym dziwnym miejscu, czynnym w godzinach, w których żaden normalny człowiek nie może się stawić. Urlop na żądanie. A potem kolejny, bo na jednej wizycie się nie skończy. Zapomnij o telefonach, mailach i poczcie. W dzikiej Afryce działa tylko pielgrzymka z dokumentami. Są jeszcze wpisy, po które stoisz w kilometrowej kolejce i kłaniasz się z uniżeniem. Albo, poczekasz kilka miesięcy aż motłoch się wykruszy, kajasz się za obsuwę, odwołujesz od wszystkiego i tak dalej. „Na żądanie” zamienia się w macierzyński.

 Uczelnie wyższe niewiele różnią się od afrykańskich polowych kręgów wiedzy. Kiedy Makumba wędruje setki kilometrów pieszo, między lwami, antylopami gnu i wikłaczami afrykańskimi widać w tym jakiś cel. Nie tak dawno temu my też gnaliśmy kibitkami do Lwowa czy Krakowa, rozsławiając kraj czymś więcej, niż niepodległościowe zamieszki. Nie potrzebujemy setek tysięcy logów, ani muzeów komunizmu zwanych uczelniami. Amerykański model głupoty? Nic z tych rzeczy. Niech rocznie dyplomuje się setka prawników i lekarzy, a nie sto tysięcy amatorów z zębami zniszczonymi od jedzenia paździerzu. Niech wykształcenie wiąże się z trudem i pasją, a uczelnie, z naszych murzyńskich podatków, fundują sobie prawdziwe dopalacze Kolumbii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s