Hygejnos

 Mam całkiem sporo obsesji. Najgorszą, jest wyczuwanie choroby u innych osób. I nie jest to żaden przejaw medium, początek przemiany w szajbniętego gościa w podartych łachach. Przeziębieni ludzie wydzielają specyficzny, nieco czosnkowy zapach, po którym oczy łzawią i zaciskają się, a w nosie i gardle zaczynają dziać się różne złe rzeczy. Oczywiście, kiedy następnego dnia im przechodzi, ja leżę plackiem. Numer dwa został nazwany przez znajomego teorią pyłu kosmicznego. Na kilka minut po wyjściu z wanny znów jestem brudny.

 Choć pokładam ogromne nadzieje, że w rzeczywistości tak nie jest, „kosmiczny pył” czai się na mnie. Nie jestem metro-czymś – nie przykładam maszynki do golenia do losowo wybranych części ciała. Nie mam nic przeciwko szczecinie rosnącej na twarzy przez kilka tygodni. Wręcz cieszę się, jeśli nie spotkam na swojej drodze fryzjera przez co najmniej rok. O żelazku myślę w pochmurne dni i to tylko ze względu na solidny kabel. Na grzebieniu mógłbym jedynie zagrać melodyjkę z Mario. Jak więc przekłada się moja szajba na życie codzienne? Głównie polega na kąpaniu się sekundę przed wyjściem, choćby miałaby to być wycieczka po papierosy do sklepu za blokiem. O ile w ciepłe miesiące sprawdza się to świetnie jako klimatyzacja, w zimie jest nieco gorzej. Zwisające z czoła sople topniejąc zalewają papierosy i przy okazji niechybnie prowadzą do potężnych problemów zdrowotnych. Niestety, tak już być musi. Ileż razy po przebudzeniu ukochana witała mnie słowami „wyglądasz, jakbyś się bił ze świniami”. To absolutna prawda. Choć biorąc pod uwagę fakt, że nie szczędzę jej łokci i kopniaków zadawanych w sennym otępieniu, słowa jej są lekkim samobójem.

 Jak każdemu na świecie zdarzają mi się różnego rodzaju wpadki. Na przykład, proza życia, zaspanie. Jedyną możliwością wejścia pod prysznic jest jednoczesne podpisanie wypowiedzenia, wyrzucenie pierścionka zaręczynowego do studzienki, czy zrezygnowanie ze wszystkiego, co nie wybacza półgodzinnego spóźnienia. W takie dni udaję, że faktycznie szukam jakiegoś pierścionka, starając się przemykać tunelami kanalizacji, poza wzrokiem innych. W sklepowych kolejkach odsuwam się na tyle, na ile mogę jeszcze kontrolować swoje miejsce w tłumie. Nadrabiam setkę kilometrów żeby zatankować paliwo na stacji, na której nigdy więcej mnie nie ujrzą. Zachowując się jak zdziczały dachowiec, kompletnie pozbawiony pewności siebie próbuję dożyć końca dnia bez ataku schizofrenii.

 Przesadna dbałość o własne cztery litery to nie tylko egoizm, a coś z seksualnością w nazwie. Wydawać by się mogło, że mydło już nie budzi takich kontrowersji, jednak ludzie wciąż pozostają przezorni. W trosce o dobre imię szerokim łukiem omijają drogerie, unikają wody i tylko w święta narodowe wyrzucają na balkon garderobę do wietrzenia. Nie sądzę, żeby to była kwestia cen wody i chemii. Gościu wysiadający z Merca za pół bańki z głową w stanie, do którego Wieliczka dojrzewała od prekambru. Goście z gumką od majtek Calvina Kleina zaciągniętą po uszy, na fotelu w studiu tatuażu, których grubą aurę można siekać tasakiem. Największą traumą była podróż autokarem do Niemiec, którego pasażerka… szare mydło kosztuje dwa złote. Tyle.

 Nie musimy czekać, aż sieciówki zaczną traktować podkoszulki jako bieliznę, a w miejscach publicznych zawisną tabliczki odstraszające trucicieli. Nie potrzebujemy też techników higieny i higienistek osiedlowych, które wyrywkowo wpadną na kontrolę w rękawicach sięgających pach. Niech dzieciaki wywalą płyty zakapturzonych typów i wrócą do śpiewania „mydło wszystko umyje”. Niecik niech przestanie bredzić o małolatach, a wróci do klasycznego „mydełka fa”. Apel na dziś: myjcie się, choćby w stopniu komunikatywnym. Albo zejdźcie do podziemi, gdzie nikt nie będzie wam przeszkadzać – w Polsce zjawisko metra nie grozi.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s