Małgorzata Dotykalska tąpnęłą

 Pisząc Kolorowankę sądziłem, że najtrudniejszy temat mam za sobą. Publikując Solidarność byłem przekonany, że skończę na jednym wpisie. Myliłem się w obu przypadkach. Kiedy stoisz w korku za banerami demonstracji jesteś wściekły. Jeśli odkrywasz, że rano z parkingu zniknął komplet twoich 185/65/R15 na potrzeby podgrzania atmosfery, wychodzisz z siebie. Kiedy jednak włączasz telewizor i słuchasz związkowych bredni nachodzi cię ochota na zakup sztucera. Nie jestem obiektywny i zdaje się, że dzięki branży rozrywki elektronicznej dzieciaki wiedzą więcej o wykorzystaniu kilofa niż ja. Dla rzetelności skupię się wyłącznie na rzeczach, których nie rozumiem.

 Nie wiem jak to jest utrzymywać rodzinę. Schody zaczynają się już na wstępie tej przygody. Wyznaję teorię, że w kilku najważniejszych kwestiach facet powinien w pełni dogodzić swojej kobiecie. Tak jest w przypadku zaręczyn. Wiem, jaka byłaby reakcja na mój nieudolny pad ze świecidłem w ręku. Początkowo na widok pierścionka luba straciłaby absolutnie wszystkie mięśnie twarzy (dając mi chwilę na przemyślenie sprawy), by po chwili zmarszczyć nos i pisnąć. Niestety, przy liczbach prezentowanych przez mój pasek nie mogę sobie na to pozwolić, nawet pomimo całkiem racjonalnych oczekiwań. Tym bardziej na wesele. Co do drugiej, nieco bardziej wymagającej części. Prawdopodobnie jeszcze długo nie będę planować żadnego potomstwa. Chciałbym zaoferować swoim dzieciakom coś więcej, niż najtańszy tablet. Nie wiem jak to jest utrzymywać rodzinę, bo nie mogę jej założyć.

 Kredyty i ogólno pojęte finanse – tu sprawa jest raczej prosta. Wchodzisz do świątyni z hartowanego szkła z walizą dokumentów opisujących twoje życie ciągiem cyfr. Plastik w twoim portfelu niezauważalnie staje się cięższy, a ty do końca dni z nawiązką spłacasz tę wizytę. W moim przypadku, po odliczeniu raty starczyłoby mi na dojazdy do pracy. Dodatkowo, mógłbym sobie pozwolić na bułkę, zupkę z kubka i pasztet drobiowy, po sztuce na miesiąc. Rzecz jasna, żaden koszulasty typ z wybielonymi zębami nie udzieliłby mi kredytu ze względu na formę zatrudnienia. Ulga? Nie do końca. Otóż forma ta, a raczej część dotycząca wypowiedzenia, z dnia na dzień może posłać mnie pod most, do wysysania deszczówki z kałuż i przegryzania łopianem. Ot tak! Nikt nie spyta, czy potrafię się przebranżowić.

 Kiedy już umościłbym się w stercie styropianu owiniętej  nieprzemakalnymi płachtami ze znalezionych parasoli, nikt nie wypłaciłby mi złamanego grosza. Nie mówiąc już o godziwej odprawie. Z pewnością kilku współpracownikom zrobiłoby się przykro z powodu mojego odejścia. Byliby to głównie palacze, którzy nie mogliby liczyć na ratunkowego lighta z mojej strony. Ale nawet oni nie wyszliby zadymiać ulic – bez papierosa nie ma to najmniejszego sensu.

 Rozumiem natomiast, że potrzebujemy energii. Jeśli koniecznie musi pochodzić z węgla, niech i tak będzie. Ale jeśli sprowadzenie tony tego paliwa z drugiego końca świata jest tańsze niż własne surowce, to coś tu nie gra. Tradycja, krew regionu i przyozdabianie krajobrazu naturalnego milionami ton hałd przestają mieć znaczenie. Nie narzekam na swoją sytuację. Prawdopodobnie nie dożyję  emerytury, za to każda wypłata zdaje się być trzynastą – pechową. Mimo to wielu młodych ludzi mogłoby mi pozazdrościć. Wychodzenie na ulicę i rzucanie nam tych postulatów jest absurdalne. Biorąc pod uwagę aktualną sytuację młodych ludzi, jest niedorzeczne. I kompletnie bezczelne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s