Pan Jerzy Owsiak

 Jako naród cierpimy na totalny brak autorytetów. Owszem znalazłoby się ich kilka, ale niestety większość wspiera nas już jako patroni. W dodatku ciężko zagonić nas w jedno miejsce, nie licząc pogrzebów wyżej wspomnianych i święta niepodległości. Święta bardzo smutnego, które skłania mnie do zadania pytania: czy aż tak nie podoba nam się autonomia? Dzień, w którym wszyscy wychodzimy na ulice. Geje pokrzyczeć, że są gejami, karki w kominiarkach pokrzyczeć na gejów, a cała reszta płakać w listopadowym ziąbie na tle kolumny Rosomaków i zgniłozielonych Honkerów.

 Przywar jest całe mnóstwo ale nie wiązałbym ich z peelką wbitą w dowodzie. A przynajmniej mam nadzieję, że nie ma to związku. Żeby móc iść dalej muszę wspomnieć o kulcie jednostek  zdemotywowanych, ciągnących resztę ku mieliźnie. Dalej, o absolutnej deprecjacji sukcesów i osiągnięć i wpieprzaniu nosa w nie swoje sprawy. Wszystko to jest absolutnie nieważne. Bo choćby barany, starali się z całych sił nie obalą dzieła Jurka Owsiaka.

 Kilka lat temu miałem okazję spacerować z puszką. Uwierzcie mi, było to spełnienie marzeń. Przemierzając kolejne kilometry ulicami Sosnowca byłem goniony przez setki obcych ludzi, którzy wpychali w moje ręce swoje banknoty. Nałaziłem się za wszystkie lata, bo przydział dwóch puszek okazał się być niewystarczający – bardzo szybko trzeba wracać po nowe wiaderko. Koło południa wszyscy przechodnie oklejeni byli sercami od stóp do głów, co nie powstrzymywało ich od wrzucania kolejnych monet. Tego samego dnia, ogrzewając się papierosami, gapiłem się radośnie na popisy Cinquecento, Accentów i wysłużonych Poldków w rajdowych kalkomaniach na oblodzonych alejkach. Tak, cały przychód z przejażdżki bokiem starym tylnonapędowcem szedł do innej puszki, której na szczęście nie musiałem nosić. A wieczorem duża scena, masa ludzi i dobra zabawa przy muzyce na żywo, której wykonawcy nie wzięli złamanego grosza za łamanie skostniałych palców na podstrunnicach.

 Dzieło Owsiaka jest nieprawdopodobne na tej szerokości geograficznej. Inicjatywa, która może nas scala. Pokazuje, że potrafimy się świetnie bawić i pomagać innym bezinteresownie. No, może poza naklejką. Coroczne sumy jakie gromadzimy w ramach WOŚP skłaniają mnie do trudnej myśli: jesteśmy fajnym narodem. Przez ten jeden dzień zmieniamy się nie do poznania. Jerzy Owsiak to nie tylko chrypa, czerwone oprawki, tona charyzmy i energii. Jerzy Owsiak to ty i ja. Wszyscy zaangażowani w spektakl. Bez nas jego symfonia byłaby niedokończona.  To naprawdę jedyny dzień w roku, kiedy jestem dumny z bycia Polakiem.

 Klamra stylistyczna? Tak, znajdą się internetowe wrzody, których jedynym wkładem jest wylewanie żółci. Nie sądzę, że należy im tłumaczyć cokolwiek, bo ich ograniczone móżdżki nie przyswoją podstawowych informacji. Jeśli jesteś takim typem życzę ci, byś nigdy nie musiał korzystać z pomocy Owsiaka. Aparatura, którą funduje z naszą pomocą nie zwalcza przeziębienia i na szczęście, nie korzysta z niej każdy dzieciak. Sprzęt ten walczy z koszmarem tragedii i bardzo ciężkich chorób. W przeciwieństwie do internetowych idiotów facet zasłużył na bardzo wiele. Dzięki, Jerzy Owsiaku, za zmienianie nas na odrobinę lepszych ludzi. Dzięki za odrobinę normalności w tym kraju.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s