Trener Youtuberów

 Lubię podglądać nieudaczników. Podziwiać próby oszukania praw fizyki i cierpienia z tym związane. Kompilacje wpadek, opóźnione w rozwoju psy, zarzynanie silników, stłuczki drogowe, heavy metalowe aranżacje Lady Gagi i filmy z lektorem będące lustrzanym odbiciem oryginału. Ty też pewnie to lubisz. Youtube jest kolebką głupoty. Wiem o czym mówię – ten temat zapewnił mi tytuł magistra.

 Żeby dotrzeć do wszystkich smaczków portalu najlepiej zostać bezrobotnym. Nieskrępowany terminami i obowiązkami możesz sobie pozwolić, na przykład, na oglądanie zawodów driftu dziesięciokrotnie pomniejszonych replik Subaru. Jeśli wierzyć rzecznikom Google, co minutę ich serwery wchłaniają trzysta godzin filmów. Nikt jednak nie chwali się trzema milionami filmów zawierających w tytule słowo „idiota”, trzema milionami autorów nieświadomych swojej ułomności, oraz kilkoma miliardami materiałów pozbawionych sensu. Wystarczyzniknąć na cały dzień przed monitorem żeby permanentnie podbudować własne poczucie wartości. Byłoby cudownie.

 Bardzo szybko do światka wkroczyły pieniądze i z zaciekawieniem obserwowałem powstawanie zalążków społeczności. Gość, którego talentem było agresywne klikanie uzbrojonych po zęby pikseli i darcie gęby stał się wzorem dla rzesz dzieciaków. Facet przechodząc grę wideo dokonuje wyczynu, staje się bożyszczem. Ogarnia mnie fala goryczy. Mogłem przecież zainwestować w kamerę i przekuć swoją niezdarność w kapitalny biznes. Milionowe odsłony, reklamodawcy, rola eksperta w telewizji. Teraz jest już ciut późnawo. Pewnie nie zdążyłeś poznać połowy tych niesamowitych, internetowych osobistości, a już powstają castingi na youtubera. Twarze, które widzisz pierwszy raz na oczy skaczą jaskółki z dziesięciometrowych wież do basenu, śledzone czujnym okiem telewizyjnych kamer. Jest wśród nich dziewczyna, która muzyczną karierę zaczęła nie od wycia w zadymionych barach, a wybrania chwytliwego loginu i odpowiedniej kamery. Podczas gdy za wielką wodą sprawdza się terenowe właściwości nowiutkiego Dodga Vipera i braci Hellcat, w Polsce karierę zapewni krzyk i masakrowanie pikseli.

 Ewolucja vlogera powinna zakończyć się na kompilowaniu i montowaniu krótkich scenek. Niestety, poszła krok dalej, dzięki czemu nie musisz już sprawdzać, czy taśma klejąca utrzyma cię na suficie i czy prezerwatywa może zastąpić cysternę. Ktoś inny, ukryty za aparatem cyfrowym mianuje się trenerem policji i w imię prawa, podskakując w ekscytacji, pyskuje znudzonemu dzielnicowemu. To, co tak naprawdę mną wstrząsnęło, to głośne ostatnimi czasy, kolorowe pisemko. Pierwszy
numer zdobył rozgłos, jakiego pozazdrościłyby wszystkie poważniejsze redakcje świata. „Tube News” pokazuje, że nowe gwiazdy popkultury wylezą z internetu. Debilizm stał się czymś jak najbardziej pożądanym, a beztalencia – autorytetami, które wkrótce zdobędą wielu naśladowców. Wrzeszczący goście zamienili podwórkowe kopanie genitaliów w prawdziwą sztukę. Stali się ekspertami w marynarkach, poważnie traktującymi swoją działkę. Traktując idiotyzm na serio zniszczyli ducha Youtube i najwyraźniej zabierają się za i tak kulejące telewizję i prasę. Witamy nowe autorytety, proszę spocząć przy panu Piłsudskim. To chyba jakiś trener bolszewików.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s