Bierz ten fartuch w cholerę

 Jedną z niewielu rzeczy, z których my, Polacy, powinniśmy być dumni jest z pewnością polska kuchnia. Ba, należy szerzyć rodzime kulinaria wśród państw biedniejszych, czyli tych zmuszonych do jedzenia macek głębinowych i wszelkich nieprzystępnych wizualnie stworzeń. Może nie zekranizowaliśmy „Władcy pierścieni”, a pani Rowling nie wychowała się w Pcimiu ale nasz kulinarny dorobek dorównuje wszelkim dziełom wybitnym. Czyżby?

 Brytyjczycy z politowaniem patrzą na naszych rodaków, którzy wpatrując się w ruchy spławika czyhają na przygłupawego karpia. Dla Francuzów, z kolei, polskie menu zawodzi już w fazie półproduktów – takie na przykład kiszone ogórki czy kapusta są według nich żywnością zepsutą. I może należałoby posłuchać, bo bereciarze znają się na rzeczy. Któż w końcu delektuje się spleśniałym serem zapijanym kilkudziesięcioletnim sfermentowanym winogronem. I niestety są bardzo blisko prawdy. Niezależnie od przepisu i dobranych składników, z pewnością coś z twoim wybitnym daniem będzie nie tak. No chyba, że obok papierosów za czterdzieści złotych potrafisz zaakceptować przyzwoity karczek za stówkę i inne cenowe atrakcje.

 Bardzo lubię żelki. Tłumaczę sobie, że zapobiegają łamliwości kości równie skutecznie co siedzenie na zadku (na wszelki wypadek siedzenie stosuję równolegle, tak dla profilaktyki) i unikanie kibiców gieksy. Ostatnia paczka kolorowych miśków była niemal wspomnieniem z dzieciństwa i wystarczyła na kilkuminutową ledwie ucztę. Była wspomnieniem czasów, gdy te cholerne miśki były naprawdę miękkie i soczyste, po wypiciu szklanki coli można było udusić się przez zagazowanie, a pomarańcze nie były pomarańczowymi kokosami. Choć zawsze wybieram ten sam rodzaj galaretek, musiałem przyjrzeć się opakowaniu. Mógłbym przysiąc, że na zadrukowanej od początku do końca w języku niemieckim paczce mignęło mi słowo „messerschmitt”.

 Lata temu dorabiając w niemieckim landzie zajadałem się z apetytem gotowymi daniami w plastikowych tackach, jaggerklosschen. Smakowały na tyle dobrze, że kupowanie kolejnych składników i gotowanie na własną rękę byłoby zwykłą stratą czasu. Nie, nie pieniędzy. Większość pachnących produktów była w cenach zbliżonych lub nawet niższych od odpowiedników na polskich półkach. Odstawały jednak zdecydowanie pod względem jakości. Co ciekawe, sprzedający zielony drób z rożna Turek zachęcał do zakupów w swoim busie płynną polszczyzną. Piętnaście kilometrów od Wolsfburga to raczej niespodzianka. U wspomnianych wcześniej Francuzów sytuacja jest bardzo podobna – z wyłączeniem ślimaków i parkowych żyjątek. Ich kawa działa jak amfetamina, z tym że koloru zbliżonego do „rodowitego” Francuza. Przykładów można mnożyć do bólu.

 My, naród mesjanistyczny, ponownie dostajemy gorzej. Albo, korzystając z zachodnich licencji wypuszczamy buble na własny rynek. To dlatego zachodni browar rozlewany na Górnym Śląsku nie będzie mieć porównania z tym butelkowanym w Bawarii. I niestety, przez narodowe zakompleksienie odsuwamy coraz dalej pyszną polską kuchnię na rzecz silikonowych atrap ośmiornic i pozbawionych smaku krewetek. Zamiast dążyć do zachodniej jakości wybieramy ich najwymyślniejsze dania, na których trawienie ewolucja pozwoli nam za kilka dekad. Albo wybije do nogi.

 Nie przez politykę, a małe kolorowe misie odechciewa mi się żyć po tej stronie Odry. Patrząc, jak zamiast wspaniałych mięs, warzyw i żelek mrówczo sprowadzamy tytoń ze wschodu. Mimo to absolutnie nie ma powodów do obaw. Przy horrendalnych cenach papierosów wielu ludzi przywyknie do wcinania omaszczonej dykty i kupowania kiełbas i fajek spod lady. Klasa wyższa, natomiast, zadowoli się zwykłymi homarami, na które krzyczał jakiś nerwowy typ w fartuchu. Biorąc pod uwagę kulinarne tradycje i kilkusetletnie przyzwyczajenia, wyjdzie nam to wszystkim do porzygu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s