Człowiek człowiekowi zwrotem

 Potrafię sobie wyobrazić pracoholizm. Nie, żebym był w grupie osób szczególnie nim zagrożonych ale ponoć uzależnienia dotyczą samych paskudztw. Ma on niewątpliwe zalety. Można na przykład przenieść ulubioną filiżankę do biura, rozwijać swoje pasje i doświadczać kopa adrenaliny w ramach etatu. „Po godzinach” na takie bzdury raczej nie ma czasu. Co więcej, przedstawiając się możemy skrócić bzdurną autoprezentację do „sprzedaję ubezpieczenia” i odtworzyć łańcuch pokarmowy świata na podstawie długości tytułów zawodowych. No i dobrze. Znacznie gorzej, jeśli biurokratyczna luka pozwala ułomnościom przedrzeć się na płaszczyznę zawodową. Prawdopodobieństwo sięgnięcia jadem szerszej publiki jest znacznie wyższe.

 Jesteśmy opłacani za robienie raczej nieprzyjemnych rzeczy. Nie tylko jesteśmy szorstcy, ale wręcz bezpośrednio nazywamy nieznajomych imbecylami, ku dumie przełożonego. Ewentualne wyrzucenie grzechów i emocji w korkach godzin szczytu skutkuje odkupieniem w postaci przelewu pod koniec każdego miesiąca. Zjawiskiem już całkiem powszechnym stało się kompletnie bezpodstawne uprzykrzanie życia innym na rzecz portfela i wizerunku firmy. Czyli właściwie nie wiadomo czyjego. Najczęściej obserwuje się je w połączeniu z apatią i pustymi polami w kalendarzu po godzinie szesnastej. Jednak plagą i cholernym wrzodem jest misja. Misję można pełnić smażąc kotlety w przydrożnej budzie, wykładając towar na sklepowych regałach albo przewodząc grupie uderzeniowej NATO. Dlatego też istotne jest przywrócenie równowagi biologicznej i odstrzał wszystkich, nawet tylko pomówionych o bycie wrednym.

 Dostałem prezent, miła rzecz. Układ szwów podarowanej koszulki zakładał pomieszczenie zaledwie minimalnej muskulatury, była więc ze dwa rozmiary za duża. Firmowo wygnieciona sprawiała pozory dopasowanej i kołnierz przeleciał przez moje barki dopiero po odcięciu metki i wyprasowaniu. W sklepie odmówiono mi wymiany tego spadochronu, bo metka wysypała się z firmowej reklamówki bez oryginalnego, plastikowego pręcika. Pistolet do ich ponownego mocowania jest na wyposażeniu każdego sklepu i, o ile ekspedientka nie szukała czerwonego przycisku alarmu, ściskała go pod ladą w trakcie bycia nieuprzejmą. Wyuczony na pamięć wywód został przerwany, kiedy z żarem misji w oczach szukała odpowiedniego punktu w zwalniającym z myślenia regulaminie. Domyślam się, że przyjmując w sklepie paragon nie tylko otrzymuję potwierdzenie zawarcia transakcji ale tak naprawdę składam setki podpisów na debilnych aktach. Czy to w ogóle jest legalne? Nie mam czasu na przekopywanie kodeksów – szukam odpowiedniej strzelby, by ratować psa. Możliwe, że odbierając paragon wyraziłem zgodę na jego deportację do Libanu.

 Więc teraz czytaj, wredna ruro zza lady. W sklepie obok, takim z gwiazdą w nazwie i jeansami w asortymencie, zrozumieli całą sytuację i z radością użyczyli swojego nieautoryzowanego żadnym regulaminem pistoletu, by z powrotem przygwoździć cenówkę do kołnierzyka. Dzień później, podlegająca ci kadra bez uwag przyjęła zwrot i oddała należne pieniądze. Ugryź mnie! Wyczuwam masowe zwolnienia. W końcu nikt nie zauważył, że pręcik był w niezatwierdzonym przez markę odcieniu bieli. Zgodnie ze staropolskim przysłowiem, kasę wydałem w niezaangażowanym, trzecim salonie. Odrobina kultury wyszła wszystkim na dobre.

 Przekaz jest niezwykle prosty. Za wszystkim stoją ludzie. Nie zmyślne logo, czy wygórowane cele, grupy, marki, tytuły. Każdego najzwyklejszego dnia piszemy historię większą, niż własna. Zachowując się jak zidiociałe wszarze systematycznie tworzymy właśnie taki świat. Będąc za to odrobinę uprzejmym i empatycznym możemy wymagać tego samego od innych. Niezależnie, czy chodzi o coś tak błahego, jak zbyt duża koszulka i obsługa klienta na oczach podlegających pracowników, czy cokolwiek innego, na każdym innym szczeblu. Ba, istnieje jeszcze nieokiełznane życie prywatne. I niespodzianka, ono też zakłada pewne normy o zastosowaniu szerszym, niż tylko najbliższe grono. Skoro logo Nike nie wyszczerzyło się bardziej od pięćdziesięciu lat, może warto spróbować uszczęśliwić kogoś innego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s