Nie licząc Quentina Tarantino i dwóch milionów więźniów aktualnie osadzonych w amerykańskich zakładach karnych, cały świat kibicuje tamtejszym funkcjonariuszom policji. Stylowe okulary, nienaganne mundury i park maszyn pełen imponujących krążowników. Taki obraz jest już ugruntowany w światowej popkulturze. Nawet nagrania z samochodów pościgowych czy kamer przemysłowych świetnie sprzedają się jako osobne show, bawiąc i zdecydowanie budząc respekt. Amerykański policjant potrafi, ma kosmiczną spluwę, a jego wąs posiada własne libido. Zastrzeli cię za kiepski żart albo podejrzane drganie policzka.

 Z nieznanych przyczyn darzyłem rodzimą służbę z szacunkiem. Oczywiście nie takim, jak wyciągniętego w siodle Harleya zastępcę szeryfa. Starałem się delikatnie bronić „instytucji”, choć nie do końca rozumiem dlaczego. Już pierwszy mandat powinien ostudzić moją wątłą sympatię. Brawurowy manewr wyprzedzania węglarki multicar został wyceniony dość surowo. Tak naprawdę kara znacznie przekraczała przewidzianą przez taryfikator. Niczego nie insynuując, być może taka wiedza na miejscu zdarzenia pokierowałaby rozmowę pokutną w innym kierunku? Każdy zgarnięty przeze mnie blankiet ma jakiejś podłoże historyczne o dramatycznym zabarwieniu. Nie mogłem tak po prostu złamać przepisów, przecież coś mnie usprawiedliwia, prawda? Litera prawa to kompletne brednie, jak to możliwe, że nie orzekł tego żaden z powołanych do jej oceny trybunałów? Tak czy inaczej, kilka miesięcy później za ten sam mandat zjadłem pyszną pizzę w restauracji stylizowanej na amerykańską knajpę. O, Ameryko, ostojo wolności.

 Obsesyjnie staram się nie łamać żadnego kodeksu. Wolę rozjechać i uciec nie zauważywszy pieszych niż przeoczyć jakiś znak ograniczenia. Mijając radiowóz za każdym razem przekręcam i tak już włączone światła. Jednocześnie zastanawiam się, czy absolutnie sprawny i porządny wóz nie nawalił z podświetlaniem tablicy rejestracyjnej, fundując tym samym niebieskie disco. Z drugiej strony czuję, że gdyby jakaś podpita banda wybijała te same reflektory kijami bejsbolowymi na moim parkingu, musiałbym radzić sobie sam. Bez zrównującego szanse colta i bez prawa do spuszczenia wściekłego psa. Za skuteczną obronę zgniłbym w pace opłakując uśpienie pupila. Do tej pory powtarzałem sobie, że służby pomagają bardziej potrzebującym. Że wszystkie patrole uczestniczą w jakiejś strzelaninie na drugim krańcu miasta. Że z Ameryki przywędrowała do nas wyłącznie przestępczość, której fala wymaga uczestnictwa wszystkich jednostek. Nawet widząc kilkuosobowy patrol w najbogatszej dzielnicy domków jednorodzinnych, czy taki pobłażliwie podchodzący do tematu dewastacji i grzania wódy w środku miasta, starałem się wszystko rozumieć. Ale teraz, takiego wała. Straciliście chyba ostatniego sprzymierzeńca.

 Moja matka dostała mandat za przejście przez osiedlową dróżkę w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Ten akt barbarzyństwa powtarza od ładnych kilku lat, bo korzystanie z oddalonego o kilkadziesiąt metrów przejścia graniczyłoby z niepoczytalnością. Jeśli jakieś służby monitorują ten kanał, zachęcam do dalszego czajenia się przy tamtej alejce, bowiem ryzyko recydywy jest porażające. Była po prostu osobą niegroźną do przeprowadzenia skutecznej interwencji i co najważniejsze – wypłacalną. Podobnie jak facet zbyt szybko wybiegający z klatki schodowej do zaparkowanego po drugiej stronie samochodu. Samo w sobie nie wyprowadziłoby mnie to z równowagi. Ot, znów machają pałką z pogróżkami w kierunku największych bestii społeczeństwa. Jednak tego samego dnia, na tej samej ulicy, cztery samochody straciły boczne lusterka. Kilkaset złotych strat, bezczelnie podpisanych przez sprawcę śladem podeszwy na szybach. Tym gnojom i wielu innym specom swoich dziedzin ujdzie to kompletnie na sucho. Nie uzbrojonym gangsterom z jakiejś zorganizowanej szajki. Zwykłym kutasom z nadmiarem wolnego czasu i niepołamanymi gnatami. Chyba najwyższa pora na jakąś solidną reformę służb. Zacznijcie od zmiany kadrowej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s