Ból, podobnie jak stado stękających mężczyzn w najbliższym otoczeniu, da się polubić. Choć jeszcze niedawno uznałbym to za wyjątkowo zabawne połączenie, dziś blady wynik moich badań okresowych szybko ucina żarty. Muszę obrastać w zdrowie. To jest, masę.

 Przygodę zaczynam dość zachowawczo od zwiększonej dawki węglowodanów i opanowania teorii dietetyki. To całkiem proste, o ile odróżniasz w swojej lodówce puste kalorie od tych drugich. Wystarczy więc rozsiąść się wygodnie przed monitorem z kubłem masła orzechowego i już stawiasz pierwszy krok ku nieśmiertelności. Przeczesuję internet i zanim zdążę kliknąć kolejny poradnik dla początkujących dostrzegam ewolucję slangu kulturystów. Cukier nie nazywa się tak, jak miał w zwyczaju kwadrans temu. Muszę bardziej się pilnować z tą dietą. Po chwili okazuje się to całkiem nieskomplikowane, bo całe menu z powodzeniem mógłbym zastąpić trzema suplementami i wiadrem wody. Żeby urosnąć, musiałbym jeszcze zainwestować w kilka beczek proszku.

 Paweł ma czternaście lat i, co wspólne dla wszystkich nadzianych testosteronem użytkowników forum, bardzo interesuje się morską fauną. W przyszłości chciałby poławiać foki, a z dołączonego zdjęcia wnioskuję, że z łatwością mógłby przebiegunować Ziemię. Ardian i Kyrstian* rozwijają swoje zainteresowania chemiczne i prześcigają się w publikowaniu kolejnych wzorów i nazw substancji anabolicznych. Proponują gotowe diety wspomagające działania chemikaliów i odpowiednie plany treningów. Nie planują ponownego podejścia do matury, to przecież dla młodych. Ludzie, których w obawie o stracony czas albo zęby nie spytałbym o drogę, radzą, czym nadziewać sobie zadek i eksperymentują z najbardziej ekstremalną suplementacją. Skupię się więc na kolejnych kęsach carbo. Niegdyś, węglowodanach.

 Wciąż boli mnie twarz po tym, jak wycisk w leżeniu zdradził swoje prawdziwe oblicze. Lewe ramię faktycznie jakby odrobinę spuchło, ale może mieć to bezpośredni związek z ogniem w stawie barkowym. Po trzydziestu minutach prób wybicia zębów gryfem z najróżniejszych stron straciłem siły witalne i, w efekcie, przytomność. To kwadrans przed ustawowym wypuszczeniem do krwiobiegu pobudzonych pracą mięśni endorfin. Jestem więc obolały i nieszczęśliwy, a kolejne kilkadziesiąt minut spędzę wpatrując się w kiść bananów i kostkę białego sera. Jeśli nie zjem ich na czas, cały wysiłek pójdzie na marne.

 Następnego ranka mam drobne problemy z podniesieniem się do pionu. Nie ma przyrostu bez bólu, więc przezwyciężam te niedogodności i kulam się na boki w oczekiwaniu na interwencję sił fizyki. Pomimo usilnych prób przywrócenia kontroli, skurcze powodują ugięcie ramion w łokciach. Wyglądam jak prototyp robocopa, co w świecie pozafikcyjnym oznacza – debil. Mój nowy przyjaciel, lustro, zdradza, że cała sylwetka jest nienaturalnie powykrzywiana i zaczynam obawiać się trwałego kalectwa. Powyginany jak zakapior uderzam w miasto. Skończył mi się twarożek.

 Zamykam kolorowe strony nakłaniające do śmierci klinicznej w imię szybkiego przyrostu masy i postanawiam nigdy do nich nie wracać. Ze wszystkich jeżących włos na karku bzdur, jedna rzecz okazała się prawdziwa. Pomijając ciągłe liczenie do ośmiu, w trakcie ćwiczeń mózg ogranicza swoją aktywność wyłącznie do najbardziej podstawowych funkcji. To naprawdę relaksujące i prawdę mówiąc, warte odrobiny wysiłku. Tłumaczy też tak szerokie zamiłowanie do tej dyscypliny.

* oryginalna pisownia

Reklamy

One thought on “Pain and gain

  1. Bardzo fajnie piszesz. Wpisy są przyjemnie zwarte, zamknięte, kompletne. Znam więcej przymiotników, ale ograniczę się do tych trzech.
    Co do masy, to znam prosty sposób. Wyhoduj sobie trzecią nogę, to powinno zwiększyć masę o parę kilo. Mam nadzieję, że pomogłam.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s