Dżinsowe koszule, potężne krążowniki walczące z nadsterownością i skąpane w słońcu drapacze chmur. Od masła orzechowego, przez zieleń dolara i czerwień Stratocastera, mam ogromną słabość do wszystkiego zza wielkiej wody. Czas spędzony z kolejnym owocem amerykańskiej myśli technicznej jedynie wzmocnił fundament tej miłości.

 Poprzeszywana spawami, muskularna karoseria wprawiła w drżenie wszystkie struny mojej wrażliwości. Pikap to esencja prostoty i jeden z filarów amerykańskiego snu. Dla mnie, kolejny symbol wolności i marzeń o wyprawie w nieznane, pokonywaniu bezdroży przy zachodzie słońca i przygodzie. Wystarczyło trzaśnięcie klapą paki żeby bezwarunkowo pokochać ten wóz.

 Amerykański duch nie uległ przeskalowaniu do norm unijnych. To wciąż oparta na stalowej ramie nieruchomość, której zaparkowanie niemal zawsze wiąże się z przypadkowym podjęciem ładunku. Za utrzymanie wysokiego poziomu adrenaliny odpowiada podwójnie doładowany silnik, którego moc przenoszona jest na kompletnie odciążoną tylną oś. Ograniczona jedynie nieboskłonem przestrzeń bagażowa w większości przypadków pozostaje absolutnie bezużyteczna, a zajęcie miejsca w ciasnawej kabinie wymaga rozgrzewki i asekuracji linami. Dla rdzennych Jankesów, wyciągarki.

 Pozycja za kierownicą przypomina powożenie dyliżansem. Otoczenie z tej perspektywy staje się kruche i bezbronne. W ogromnych lusterkach rozciąga się widok dwóch jardów paki, otaczając martwą strefą wszystko, co nią nie jest. Siedzenie w niezniszczalnym schronie daje poczucie bezgranicznej władzy i kontroli. Wystarczy jednak domknąć drzwi, by ciche wnętrze ponownie przeniosło cię do cywilizowanego świata. To nie jedyny powód, dla którego utylitarny wóz znajduje coraz szerszą rzeszę zwolenników. Pikap to czystej krwi kapitalista. Dlatego jeśli jesteś przedsiębiorcą decydując się na jego zakup dajesz prztyczka w nos fiskusowi. Zimna wojna trwa w najlepsze.

 Amerykański sen. Warto do niego dążyć, a skrupulatnie planując przyszłość zostawić margines dla mniej racjonalnych decyzji. Zwłaszcza, że to tylko sześć jardów. Jeśli jednak, podobnie jak ja, każdej nocy masz inny amerykański sen i ciężko ci uśpić głos rozsądku, zainwestuj w kolekcję modeli. Dla marzyciela to nieco bezpieczniejsza inwestycja i lepszy pomysł na wykorzystanie pięciu metrów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s