Mimo, delikatnie mówiąc, sceptycznego nastawienia względem nowego układu na scenie politycznej, nie byłem przygotowany na tak drastyczne zmiany. Słuchając topornej propagandy nie jestem pewien, czy cały kraj pogrążony jest w psychozie, czy niepokojące rzeczy dzieją się wewnątrz mojej głowy.

 Sparaliżowane zostały wszystkie komórki władzy państwowej. Niezależnie od branży i stopnia specjalizacji, stanowiska obejmują poplecznicy partii, których wypowiedzi uwłaczają inteligencji, etyce i poczuciu dobrego smaku, a działania nie mają wiele wspólnego z dobrą zmianą. Odrywając sprawowanie najwyższych funkcji od sztuki dyplomacji dają popis niekompetencji, wprowadzając w zażenowanie i poczucie bezsilności miliony Polaków. Resort po resorcie, każdego dnia ujawniane są niezręcznie tuszowane skandale, odbijające się na polityce zagranicznej i gospodarce. Zwróciliśmy na siebie uwagę całego świata, którego krytyka spotyka się z arogancją rady ministrów. Zmierzamy ku izolacji, a podjęty kierunek zagraża członkostwu w paktach, o które walczono przez kilka dekad. Tak oto wpisane w kotwicę „P” staje się symbolem Polski tonącej.

 Patriotyzm został dostosowany na potrzeby nowomowy, wliczając konstytucję, postać Lecha Wałęsy, czy postawę Andrzeja Rzeplińskiego, który powoli urasta do roli bohatera narodowego. Kreowanym symbolem jest katastrofa, którą kompromitujące raporty i kolejne teorie spiskowe sprowadziły do taniej sensacji. Coraz większą rolę odgrywa kościół, a katolickie dogmaty bezpośrednio wpływają na brzmienie ustaw. Nie rozwiązaliśmy kwestii światowego kryzysu humanitarnego, a tworzymy kolejny, wewnętrzny. Dzieci, które wracają do rozbitych rodzin po wprowadzeniu ustawy zapomogowej to patologia w najczystszej postaci. Nie wyobrażam sobie, z jakimi zamieszkami będzie wiązać się jej ukrócenie i jaką cenę poniesiemy za jej wdrożenie. Nawet jeżeli uda się demokratycznie przejąć władzę w przyszłych wyborach, zniszczenia będą wymagać wielu lat odbudowy. Świadomość ta ściąga dziesiątki tysięcy protestantów, pikietujących każdego tygodnia w największych miastach Polski. Zjawisko na taką skalę jest praktycznie niespotykane od lat osiemdziesiątych. Odpowiedzią na zorganizowane manifesty jest stek obelg z mównic konferencji prasowych, a przeciwko „komunistycznym” zapędom wypuszcza się bojówki skłonne palić i wieszać. Władzę objął człowiek, który nie zdaje sobie sprawy, że bycie w cieniu nie zależy ani od wzrostu, ani wysokości stołka. Dlatego polityczne pięć minut tego szaleńca odczuwać będziemy jeszcze długi czas. I mówię to bez obaw o bycie internowanym. Podrzędny obywatel niższego sortu nie może dostąpić zaszczytu, jakiego nie zaznał sam wódz. Gorzej z bojówkami. Dla nich będę albo Żydem, albo komuchem.

 Uświadomiłem sobie jednak, jak chwiejny jestem w swoich poglądach. Do tej pory powiesiłbym wszystkie psy świata na przypiętych do pni drzew działaczach Greenpeace. Ku ich uciesze, jak mniemam. Odkąd prezes zajął się puszczą Białowieską i przyczynił do upadku stadnin o światowej renomie, jestem najgorliwszym zwolennikiem zielonych i aktualnie rozważam zakup uprzęży alpinistycznej. Chyba klaruje się moja nowa przyszłość polityczna. A w razie konieczności, wbrew duchowi zielonych, nie poprzestanę na myślozbrodni, a ogłoszę sezon na kaczki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s