O co chodzi z tym Sosnowcem?

  Dosłownie zewsząd dowiaduję się, że jestem jednym z ponad dwustu tysięcy nieszczęśliwie urodzonych. Wplatanie Sosnowca do najróżniejszych anegdot dodaje smaku spotkaniom towarzyskim, a tworzenie legend wzrosło do rangi sztuki. O co właściwie w tym wszystkim chodzi?

 Twarzą miasta jest Jan Kiepura, najrzadziej piracony artysta w historii muzyki rozrywkowej. Jego przywiązanie do miasta sprowadza się do tony granitu, którą został pośmiertnie ubezwłasnowolniony. Jest też Pola Negri, której historia z Sosnowcem sprowadza się do próby jego opuszczenia. Owszem, moglibyśmy poszczycić się Krzysztofem Materną, gdyby nie fatalny dobór partnera estradowego – wyjście z cienia Wojciecha Manna nie należy do rzeczy łatwych. Warto wspomnieć o Jacku Cyganie. Ale że cygan i Sosnowiec, to się jakoś przyjęło.

 Nie jesteśmy nadzwyczajni w żadnej innej dziedzinie. Wśród najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie plasujemy się dopiero w trzeciej dziesiątce, co przekłada się jednak na przeciętne wyniki sportowców. Sosnowieccy biegacze najczęściej zdobywają raka, a miłośnicy dyscyplin wodnych dodatkową trzustkę i chitynowe pancerzyki. Kibiców lokalnej drużyny futbolowej podobno nie warto nawet bić, a ich klubowy regulamin oficjalnie zakazuje pedałowania w mieście. Samo posiadanie roweru zazwyczaj kończy się jego konfiskatą. Obserwując ulice po rozgrywkach ligowych jestem jednak przekonany, że już niedługo się wybijemy na tle sportowym.

  Choć niewielu w to wierzy, to całkiem normalne miejsce. Na sklepowych półkach jest Coca Cola, w lato mocniej przyświeca słońce, a w godzinach szczytu wszyscy jesteśmy Polą Negri. Na każdego mieszkańca przypadają trzy supermarkety, architekci radzą sobie z pokonywaniem przeszkód wodnych, a walkę z troskami codzienności wspiera prywatna izba wytrzeźwień. Miasto stawia na niską i zwartą zabudowę, odkąd dowiedziono wpływ wieżowców na liczbę prób samobójczych. Mieszkańców nierozsądnie wysokich pięter eksmitowano, zwiększając tym samym pulę wolnych mieszkań w rozsądnej cenie. Wbrew powszechnej opinii, nikt nam asfaltu na nie zwija. Od nadania praw miejskich w 1902 roku jeszcze nie dotarł do wszystkich dzielnic, albo najzwyczajniej zdążył już erodować. Jeśli nie szukasz pracy, w Sosnowcu znajdziesz wszystko to, co w innych europejskich metropoliach. Bezrobocie pozostanie problemem tak długo, jak długo będziemy oczekiwać wynagrodzeń na poziomie reszty Warszawy.

  Piękna zimowa aura upodabnia spacery do skandynawskich kryminałów. Ze względu na odsetek zaginionych, wszystkie referenda i wybory w historii Sosnowca zostały unieważnione. Wszystkie, poza ostatnimi, w czym również doszukuję się podłoża przestępczego. Każdy aport psa podnosi adrenalinę, a niepewność kogo tym razem odkopie i przywlecze szarga nerwy. Co najgorsze, pozornie najspokojniejszy dzień może zakończyć się wizytą na oddziale ratunkowym, gdzie rutynowe badania przeprowadza się chodakiem. Oczywiście, możesz obawiać się wysokiej przestępczości, to w końcu niezwykle głośna zbrodnia skierowała blask fleszy na Sosnowiec. Służby porządkowe wyciągnęły jednak wnioski ze zbyt brawurowej akcji pewnego błyskotliwego detektywa. Obecnie reagują na wszelkie zgłoszenia niezwykle powściągliwie.

  Cały ten zgiełk skłonił mnie do dokładnego sprawdzenia mapy. Ku zdziwieniu, Bydgoszcz, Elbląg, Wąchock, a nawet Wejherowo, wszystkie te zabawne miejscowości od lat otwierające furtki niezobowiązujących rozmów, w dalszym ciągu istnieją. Zacząłem podejrzewać, że naśmiewanie się z Sosnowca świadczy o upadku dowcipu w narodzie. Że to rodzaj terapii kosztem odległej, egzotycznej metropolii. Byłem w błędzie, z którego wyprowadziło mnie ponowne przejrzenie raportów zanieczyszczeń i migracji. Po tym, jak kryminaliści i fajtłapy z wszystkich wesołych miast wpadli rozrabiać do Sosnowca, zostawili po sobie nudną pustkę. Dlatego nie dziwię się, że macie tak czyste powietrze, Wejherowianie. U was nie ma już nawet z kogo się pośmiać.

Nie taki górny

 Pacholęciem będąc o Katowicach wiedziałem niezbyt wiele. Nie pamiętam w jakim celu rodzice mnie tam wozili ale pamiętam, że kusy chłopięcy sweterek nie zakrywał kevlaru z demobilu. Od zawsze jednak tłumaczyłem sobie, że to takie samo, brzydkie i szare miasto, jak Sosnowiec z jedną znaczącą wadą – większe. Oczywiście teraz włodarze pracują nad ociepleniem wizerunku. W momencie gdy piszę te słowa usycha ostatnie źdźbło katowickiej trawy ale billboardy dumnie ogłaszają to miejsce „miastem ogrodów”. Powstaje ulica, gdzie ceny piwa zbliżone są do sklepowych i możesz wysikać się w paździerzowej kabince absolutnie za darmo. W różnych częściach miasta pojawiają się więzieniopodobne molochy z okienkami do prowadzenia ostrzału, a w popularnym tygodniku opinii pojawia się przyjazny tekst o katowickim pałacu w Pszczynie. Który jak sama nazwa wskazuje, dystansem nie zachęca do pieszej turystyki ze stolicy województwa. .

 Nieco podrastając poznałem kilka mniej lub bardziej soczystych dowcipów szkalujących moje podwórko. Nie czułem się podle, czy niepatriotycznie wybuchając śmiechem. Kiedy jednak odbijałem piłeczkę jakimś zagłębiowskim hasłem działo się coś dziwnego. Na twarzach rozmówców pojawiał się grymas obrażonego dziecka, a w oczach kartkowały się opasłe tomiska „có by łodpedzieć gorolowi”*. Do tamtej pory szczerze wierzyłem, że wszystkie hasła i szubienice na murach to działka znudzonych dzieciaków. Że mity i legendy o trzygłowych (acz pustych) Zagłębiakach to bujna twórczość wymierającego gatunku siwiejących wąsaczy, którzy wychylając gorzołkę wysypują z rękawów resztki czarnego miału. I ich żon, o obfitych piersiach, które co tydzień wałkują ciasto na makaron i zawijają roladki. Przemierzając „nasze” zalewy staram się porzucić gdzieś samochód na zatłoczonych od „SK” i „SI” parkingach, porzucić zadek między czterema, bardzo przyjaznymi, pokoleniami rodziny z Renault „SM” Scenica i nie udusić się od dymu z „SY” grilla. Wydawałoby się, że przyjaźń kwitnie w duchu wolnego przepływu ludności. Kiedy na facebookach moich śląskich znajomych zaczęło roić się od planów restrukturyzacji Katowic, psalmów na cześć regionu i kompletnych porażek Sosnowca stwierdziłem, że byłem w błędzie. I że trzeba tym ludziom pomóc.

 Nie napędzam spirali nienawiści. Zrozumiałem, że RAŚ i ich projekt wydzielenia to kapitalny pomysł. Teraz musimy być twardzi, nie bacząc na zdanie mieszkańców Jastrzębia, Rybnika, Żywiecczyzny i wszystkich tych, którzy koło Śląska nawet nie stali. Musimy pokazać Polsce, że tak naprawdę to nie jest konflikt pomiędzy „Gürnymi” a Góralami. Odcięcie granicami i stróżówki, oczywiście z owczarkami niemieckimi. Likwidacja Auchan, Ikea, Carrefour i Real (w ramach kary za fuzję z Auchan) na rzecz Lidla, Aldi i Praktikera. Wyburzenie McDonalds, Subway i budowa barów mlecznych z pożywną klapsznitą i krupniokiem. Wycięcie w pień wszystkiego, có nyi jezd Ślunskie**. Na deser fosy i eliminacja zbyt skomplikowanego języka polskiego z listy przedmiotów szkolnych. Jednym słowem, absolutna wolność, bez idiotycznych dotacji do węgla. I wybijcie sobie koncert Frontside w katowickim spodku. Pomachajcie głowami do Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Autonomicznie!

*Czy jakoś tak.

** Ibidem.

Do Sosnowiczan

Wpis Szybkiego Reagowania #2

 Zbliżają się wybory i czuć to na każdym kroku. Czuć między innymi zapach pięciu milionów złotych dla Sosnowca z puli „budżetu obywatelskiego”. Nie wiesz ile to jest? Rozkładając banknoty stuzłotowe jeden za drugim mógłbyś wyznaczyć ścieżkę między McDonaldem na Piastów, a tym na Zagórzu. I pojeść jak w wigilię.

 Wydawałoby się, że istnieje nadwyżka budżetowa na rozwój. Oglądając nasze miasto nadwyżek nie dostrzegam. Wiele zgłoszonych projektów to plany łatania dróg, chodników i stawiania placów zabaw w miejscach, gdzie miasto sukcesywnie je wycinało. Dbanie o infrastrukturę należy do codziennych obowiązków prezydenta i sztabu urzędników. Miałem nadzieję na nowe atrakcje w mieście. Naprawimy drogi z funduszy, z których powinniśmy czerpać frajdę, czym wyręczymy kilkaset lat kadencji bezczynności. I znów pogłaszczemy po łysinie lenia, który rok po roku zapuszcza nasze miasto.

Przemyślcie nadchodzące wybory i absolutnie nie zaglądajcie do programów. Serio.